czwartek, 31 stycznia 2019

Beztroskie lata

Po tym jak oswoiliśmy się z upośledzeniem Weroniki i jak słowa ,,moje dziecko ma Zespół Downa" mogliśmy już normalnie wypowiadać, przyszła pora na normalne życie. Weronika praktycznie nie chorowała, no może poza kilkoma poważniejszymi infekcjami. Z racji tego, ze mieszkamy w takim miejscu, gdzie dostęp informacji był wtedy znikomy, a internetu brak, to  na jakąkolwiek terapię trafiliśmy dosyć późno. Rozpoczęliśmy od WWR w SOSW w Dorohusku. Logopeda, pedagog, fizjoterapeuta, muzykologia...I tak przez kilka lat średnio raz w tygodniu na dwie godziny. A, były jeszcze rozmowy z p. Psycholog, które miały na celu poukładać sobie w głowie jak mamy nasze dziecko wychowywać, tzn. traktować normalnie. Mąż szybciej załapał, ja mam problemy do tej pory. Wniosek z tego jest taki, że nasze dziecko mną manipuluje. Nie tylko mną, ale ja się najbardziej daję. 😀  Na zdjęciach Weronika na WWR. Praca z komunikatorem nie bardzo jej pasowała. Bardziej interesowało ją światełko. Na kolejnych dwu, spacery po schodach, które też były formą terapii. W domu schodów nie mamy. Wraz z Weroniką nieoceniona p. Janka Stencel.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz, choćby buźkę. To będzie znak, że ktoś o nas wie.....